Słabe wyniki szóstoklasistów
Trzeba bić na alarm. Szóstoklasiści z regionu słupskiego najgorzej w województwie napisali test kończący szkołę.
Średnia ilość punktów z egzaminu 6-klasistów zdobyta przez uczniów słupskich szkół:
SP 1 - 25,7 pkt
SP 2 - 24,4
SP 3 - 26,8
SP 4 - 26,3
SP 5 - 27,3
SP 6 - 24,1
SP 7 - 24,2
SP 8 - 26,3
SP 9 - 21,9
SP 10 - 27,2
I SSP STO - 32,8 pkt
Uczniowie kończący podstawówkę coraz gorzej piszą, czytają i nie potrafią stosować wiedzy w praktyce.
W
połowie kwietnia dzieci miały do rozwiązania 20 zadań testowych i pięć
pytań, do których same musiały udzielić odpowiedzi. Wyniki, które
właśnie poznaliśmy są zatrważające.
Szóstoklasiści mieli
poważne kłopoty z napisaniem krótkiego wypracowania. Nie potrafią
czytać tekstów ze zrozumieniem. Mają również kłopoty z zastosowaniem
zdobytej wiedzy w praktyce. Najgorzej w całym województwie test
napisali uczniowie z powiatu słupskiego. Na 40 możliwych do zdobycia
punktów, przeciętny szóstoklasista z okolic Słupska zdobył nieco ponad
23 (średnia wojewódzka 25,8).
Słabi są też uczniowie z
Człuchowa, Lęborka i Bytowa. Na tle województwa nie najgorzej wypadli
szóstoklasiści ze Słupska (25,74 punktów). Zdobyli średnio dwa punkty
mniej od rówieśników z Gdańska, Sopotu i Gdyni.
- To nie
tragedia tragedii - uspokaja Zdzisław Szudrowicz, pomorski kurator
oświaty. - Tegoroczni uczniowie osiągnęli podobne wyniki jak ich
koledzy rok temu.
Pedagodzy nie podzielają optymizmu kuratora
i przyznają, że wyniki w tym roku są słabsze. Twierdzą, że szukanie
przyczyn słabych osiągnięć powinno się zacząć od uczniów.
- Na
osiągnięcie ucznia w głównej mierze składa się jego własna praca - mówi
wicedyrektor SP 2 w Słupsku Elżbieta Wolff. - Czy chce się uczyć, czy
nie. W dalszej kolejności o powodzeniu decydują nauczyciele. Ważna jest
rola rodziców. To oni powinni pilnować i motywować do nauki swoje
pociechy.
Zły wynik egzaminu na zakończenie podstawówki nie
niesie konsekwencji w postaci nie przyjęcia do gimnazjum. To jedynie
ocena umiejętności i możliwości ucznia po sześciu latach nauki w szkole
podstawowej. Ma odpowiedzieć dzieciom, ich rodzicom i przyszłym
nauczycielom, ile uczeń wie, rozumie oraz ile potrafi.
Centralna
Komisja Egzaminacyjna opublikowała wyniki tegorocznych testów
szóstoklasistów. Są słabsze niż przed rokiem i to w każdej słupskiej
szkole.
W Słupsku najlepsi byli uczniowie prywatnej
podstawówki. Najgorszy uczeń zdobył 27 punktów. Ale to wyjątkowa
sytuacja. W placówkach publicznych nie było już rewelacji. Najlepiej
spisali się uczniowie "piątki” i "dziesiątki”. Osiągnięcia tej drugiej
szkoły są słabsze niż rok temu o ponad dwa punkty.
- Jesteśmy
zadowoleni - przyznaje Alina Duchnowicz, wicedyrektor "dziesiątki”. -
Mamy poziom jak szkoły trójmiejskie. Nasze klasy są bardzo wyrównane,
co miało wpływ na niezły wynik.
Pozostali dyrektorzy mieli
mniej powodów do zadowolenia. Im bliżej centrum miasta, tym gorszy
wynik. W SP 9 przeciętny uczeń zdobył zaledwie 22 punkty. Aż 27 z 70
szóstoklasistów nie przekroczyło granicy 20 punktów.
- Nie
jestem zaskoczony - przyznaje Jan Wild, dyrektor SP 9. - Do szkół w
centrum miasta uczęszczają dzieci mniej zadbane. Na ile jest to
możliwe, staramy się dobrze przygotować je do testu. Pisaliśmy dużo
próbnych egzaminów. Nie zawsze wynik może być taki, jaki byśmy
oczekiwali.
W związku ze słabymi osiągnięciami, w szkole
pedagodzy analizują sytuację. Wnioski mają się znaleźć w specjalnym
raporcie. Podobnie zapowiadają dyrektorzy innych miejskich szkół. Dziś
jednak pedagodzy nie chcą wskazywać winnych słabych wyników testu.
Także metodycy wzbraniają się od oceny pracy nauczycieli.
- Na
pewno nie mamy słabych nauczycieli - twierdzi Jolanta Kołtuniak,
wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Doradztwa Metodycznego w Słupsku,
instytucji, która zajmuje się szkoleniem pedagogów. - Dużo pracujemy z
nauczycielami także pod kątem egzaminów.
Nauczycieli niepokoi
fakt, że tylko w jednej szkole w Słupsku (SP 2), tegoroczny wynik jest
lepszy niż przed rokiem. - To cieszy, ale wiemy, że ogólny wynik
plasuje nas poniżej średniej - mówi wicedyrektor placówki Elżbieta
Wolff. - Cały czas szukamy rozwiązań na poprawę wyników testów i
wdrażamy nowe pomysły. Cieszymy się, że już w tym roku pojawiły się
pierwsze pozytywne efekty.
Lekarze dziecięcy twierdzą, że na
coraz słabsze wyniki w nauce ma wpływ wielu czynników. Dzieci mają
coraz więcej zajęć innych niż nauka. Dużo czasu spędzają przed
telewizorem i komputerem. - Za mało trenują swój mózg - mówi Maria
Jolanta Dziuban, neurolog dziecięcy. - Mało ćwiczeń, treningów i
sportu. Do tego dochodzi złe odżywianie, coraz mniej czasu, stres i
obawa przed niepowodzeniem.
Nasz komentarz
Uczeń - analfabeta
Przerażające
jest, gdy uczeń z podstawówki, aby podzielić przez siebie dwie liczby,
nie obejdzie się bez kalkulatora. Niepokoi, gdy nie potrafi napisać
kilkunastu zdań łączących się w logiczną całość. Rosną nam uczniowie -
analfabeci. Żaden pedagog nie powie, że testy były trudne. Nikt też nie
wskaże wprost, kto odpowiada za coraz gorsze wyniki uczniów.
Łukasz Wójcik
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|